czwartek, 29 maja 2014

Złość Matki boli.

Jest taki dzień ... Nie ! SĄ takie dni, w życiu dosłowne chwile, że wszystko jest źle. Że małe Dwa Lata ma dzień na "NIE". Że Sam nie wie czego chce i Matka nie wie czego On chce ... Płacze ciągle i Matce chce się płakać. Cięzko, żle, nerwowo.Drewniane klocki w ciągu dnia zamieniają się w ostre pociski w małych Dwuletnich rączkach a samochody strażackie podbijają oczy gdy wyciąga się glutki z małego noska. W takie dni wszystko przychodzi Nam ciężko. Ciężko się wstaje, cięzko się je ( bo ciągle nie to i nie teraz), ciężko się bawi, nie chce się czytać ani oglądać bajek bo "nie takie". O zasypianiu nie wspomne. Zasypianie codzienne, perfekcyjne od długiego czasu w objęciach Rodzica - też źle. Głupawka, łzy, złośc, bezradność - chaos . Kładziemy się spać i zamiast błogiej ciszy i miarowo uspokajaącego się oddechu słysze coraz wyższe w tonacji i coraz radośniejsze śpiewy. Gdy uciszam - płacz, żal lub śmiech. Koszmar dla mnie. Cały dzień się kumuluje. Chce się zareagować, nie tak jak trzeba. Sposobów wiele w głowie jest aby zapanować nad tą chęcią. Rzeka emocji, głównie ZŁOŚĆ. Na Siebie, na Dziecko, na Świat. Galopujące mysli kłebią się w głowie. Koniec końców - bezradność. 2 godziny usypiania ze zmianą pieluchy po 22. Dziecko 25 miesięcy  sytuacja taka może 4 raz w życiu. Na dobitke Matka sama sobie - Ojciec w pracy. Piszę posta, żeby się wygadać, chociaż wirtualnie. Ostatkiem sił, bez zdań złożonych bo brak słow i sił. Ja wiem, że Wszystkie tak mamy. Ja wiem. Ale to boli. Mnie boli moja złość i te emocje. Wiem, że Mały rozdarty przez przeziebienie, które ostro dało popalić i te leki które NIGDY nie są obojętne dla zdrowia i spokoju.



Zdjęcia stare - bo z pierwszych dni życia Naszego Szczęścia. Ale ważne - bo działają jak balsam w takie dni. Miłość zwalcza złość.