czwartek, 10 lipca 2014

Matka kontra Krytyka.

   Temat tabu. Temat rzeka. Temat mocno kontrowersyjny. Temat, który wzbudza emocje. Różne emocje. Krytyka przez duże "K" bo mowa o tej, która uwiera najbardziej. O tej Krytyce najbardziej niechcianej i najbardziej bolesnej, wkurzającej. Dla mnie dosyć osobisty temat.
   Prawda jest taka, że krytyka towarzyszy nam od najmłodszych lat. Ale są chwile, etapy w życiu kiedy ta krytyka jabardziej boli, przeszkadza, wkurza poprostu... Mówi się, że krytyka potrafi być konstruktywna, potrafi dawać kopa na rozruch. ALE ! Ale jest pewna forma krytyki, która rujnuje, załamuje, podcina skrzydła i rani najnormalniej w świecie. Mam tutaj na myśli krytykę Nas - Matek ! Spotykamy się z nią na każdym kroku. Chciana czy nie chciana boli. Oczywiście, są chwile kiedy trzeba. Ale to są chwile dla przeciętnej Matki rzadkie.
    Problem w tym, że w naszym społeczeństwie wkradł się głupi nawyk... Kiedy jesteś Matką dziecka to odbijasz sobie Swoje bóle na innej Matce, zazwyczaj Matce niemowlaka  lub małego dziecka. Bo przecież to TY jesteś bardziej doświadczona. To TY pierwsza przetarłaś pewne szlaki - przynajmniej TY tak to widzisz. Bo to TY wiesz wszystko najlepiej - no skoro tak to TRZEBA wcisnąć tą idealną wiedzę innej- pewnie gorszej Matce. Prawda? Nawet jeśli Cie o to nie pyta... Nie prosi Cie o te Twoje złote rady. I tak Jej to wciśniesz. I jeszcze przy okazji skrytykujesz to jak Ona to robi. Bo TY jesteś Matka Polka Idelna. Brawo. Narcyzm góra. Egocentryzm XXI wieku. Jestestwo wielu z Nas. Warto dowartościować się czyimś kosztem.
   Przecież nie ma sensu przypominanie soie jak to było. Jak było na SERIO a nie jak TY to pamiętasz i przedstawiasz. Po co bić się w pierś i powiedzieć : Ja też to przeszłam. Ja też nie wiedziałąm. Ja też szukałam SAMA. Ja to robiła inaczej ALE Twoj sposób też jest dobry/ lepszy. Po co, nie? Lepiej zmiażdżyć. Zmieszać z błotem. Poniżyć w oczach ukochanych osób, rodziny. To takie przyjemne deptać innych...
   Lepiej wylewać z siebie oczami, uszami i nosem nienawiść do innych. Zamiast pomyśleć. Zastanowić się. Czy może jednak ta beznadziejna Matka robi to dobrze. Inaczej ALE dobrze? Bo przecież to ONA jest Matką Swojego Dziecka - nie TY. Ona zna najlepiej to dziecko- nie TY.  Ona kocha nad życie Swoje Dziecko - nie TY. Ona wie co dla Niego najlepsze - nie TY. Ona ma prawo żyć wg innych zasad. Ona ma prawo być taką Matką jaką chce być. TOBIE nic do tego. Zamiast żyć życiem innych. Zamiast marnować siły na wtykanie nosa w cudze sprawy - bez względu na pokrewieństwo to nie są Twoje sprawy ! Może lepiej przeznacz tą całą energię na bycie tą całą Idealną Matką ? Skoro masz Swoje Dzieci.
  Głośna myśl. Apel. Żale.
Mówię tu o przesadzie w takich sytuacjach. Przesadzie ktora dotyka często mnie osobiście. Nie musicie się zgadzać. To mój punkt widzenia. Ja z tym walcze bo nie popieram.
źródło : kobietyka.pl
 
 źródło : http://socjolog-patrzy.blogspot.com/